WSPÓLNE GOTOWANIE Z DZIECKIEM, CZYLI MAŁOLAT W KUCHNI

Czy ktoś powiedział, że wspólne gotowanie z dzieckiem jest proste ?

Tak, ja to powiedziałam 🙂 Jest proste, jeśli tylko przymkniemy oko na bałagan, jaki przy tym powstanie i damy dziecku trochę swobody w kuchni. Oczywiście z wzięciem poprawki na jego wiek !

U nas kuchnia jest moim królestwem, ale nie zamknęłam go tylko dla siebie. Może z niego korzystać każdy kto tylko ma na to ochotę. A, że wszyscy mają ochotę, to każdy potrafi tam stworzyć coś pysznego 🙂

Moje dziecko potrafi gotować

Znajomi często zachwycają się tym, że Dominika mając 10 lat potrafi już tak dużo sama w kuchni zrobić. Usmażenie kotletów, ugotowanie makaronu, czy upieczenie ciasteczek, to dla niej nie problem. Przy drobnej pomocy mamy przygotuje nawet niektóre ciasta.

Ale przecież ona nie jest jakaś wyjątkowa. Tzn. dla mnie jest, bo przecież jest moim dzieckiem 😉  Ale logicznie rzecz biorąc, wykonuje czynności, których każdy może, a nawet powinien się nauczyć. A czym wcześniej się nauczy, tym lepiej. Wiadomo, nie trzeba być od razu „masterchefem”, ale jednak każdy człowiek powinien znać podstawy kuchni, żeby potem nie jadać zupek z proszku.  Dlatego u nas gotuje każdy, a mnie miło jest dostać czasem śniadanie od dzieci czy obiadek od męża 😉

Trudne początki

Wracając do głównego tematu, jakim jest wspólne gotowanie z dzieckiem, to tak jak każde dziecko na początku swojej przygody z gotowaniem, Dominika doprowadzała kuchnie do demolki 🙂 Po czym, cała brudna, z uśmiechem na twarzy pytała czy jej wyszło i czy mi smakuje. A ja, z takim samym uśmiechem na twarzy, starając się nie wybuchnąć płaczem z powodu trzęsienia ziemi, jakie przeszło przez kuchnię, mówiłam „tak kochanie, to jest pyszne!”. Dumne dziecko szło do pokoju się bawić, a dumna mama sprzątała kuchnię.

Oooo, wygrzebałam stare jak świat zdjęcia naszych dzieci, jak były malutkie…  oj jak ten czas leci…

I o to właśnie chodzi we wspólnym gotowaniu z dzieckiem. Aby dziecko nauczyło się gotować choćby najprostsze rzeczy, rodzice muszą wziąć głęboki wdech, mieć świadomość, że jedzenie będzie fruwać po ścianach, suficie, podłodze, ale z czasem będzie coraz lepiej. Tak samo jak z nauką każdej innej czynności. Choćby nauką jedzenia. Przecież zanim dziecko zacznie samodzielnie jeść, to zawartość jego łyżeczki setki razy ląduje na ubraniu zamiast w buźce. Ale właśnie w takich momentach trzeba być cierpliwym, nie patrzeć na to, że coś nie wychodzi, czy tak jak przy nauce gotowania – że jest brudno dookoła. Przecież to się posprząta. A tymczasem trzeba cieszyć się razem z dzieckiem z jego drobnych kroczków prowadzących do sukcesu.

Pozwalałam córce – oczywiście pod moim nadzorem – do testowania i gotowania coraz to nowszych przepisów. Gdy już nauczyła się czytać, sama brała książki kucharskie, wchodziła na blogi kulinarne i wyszukiwała przepisy, które potem  z wielkim zapałem przyrządzała. Z czasem zaczęła mniej brudzić, bardziej uważać, więc mogłam jej pozwalać na większą samodzielność. Na ten moment potrafi ugotować mnóstwo rzeczy, chętnie próbuje nowe przepisy, kuchnie sprząta w miarę na bieżąco, więc i wszechobecnego bajzlu w kuchni już nie ma. Zaplusowała moja cierpliwość zza młodu ?  Zaplusowała 🙂 Wojtek, który ma 7 lat, też już chętnie pcha się do lodówki i szykuje ze mną różności.

Wspólna przyjemność

Dzieci często same z siebie przychodzą do mnie i mówią „chodź mamo, zróbmy coś dobrego do jedzenia”. I choć nie zawsze mam siłę, to staram się im nie odmawiać. Wywalamy wtedy wszystko z lodówki i tworzymy zapiekanki makaronowe, spaghetti, desery, ciasta – to, na co nam fantazja (i aktualna zawartość lodówki) pozwala.

Uważam, że nasze wspólne gotowanie ma sens. Dzieci się w ten sposób rozwijają, próbują – tu lizną, tam podgryzą, tu podpiją – poznają smaki i zapachy… Chętniej jedzą dania, które same mogły przygotować… I co najważniejsze, jest to czas spędzony z rodzicem. Przy gotowaniu rozmawiamy, śmiejemy się i co jest fajne, dzieci dużo zadają pytań odnośnie produktów, potraw, a nawet poruszamy temat rodziny i jej zwyczajów. Pytają „a babcia twoja też takie gotowała?”. W ten sposób budujemy rodzinną więź. A im wcześniej ją zaczniemy budować, tym lepiej.

Nie odmawiajcie i nie odpychajcie dzieci, jeśli chcą próbować z wami gotować w kuchni. A nawet je do tego zachęcajcie. I nie mówcie, że nie, bo jest za mały… bo wszystko potem będzie ubrudzone… bo może sobie zrobić krzywdę… bo ja to zrobię szybciej…. bo ja nie mam czasu… To będzie wasz czas. Nie dość, że spędzicie go wspólnie, to jeszcze nauczycie dziecko czynności, które przydadzą mu się w życiu. Kto wie, może dzięki temu, w przyszłości zostaniecie zaproszenie przez dziecko na jakiś pyszny obiadek 🙂

Tym wpisem otwieram dział WSPÓLNE GOTOWANIE Z DZIECKIEM, w którym będę przedstawiać wam wypróbowane przez nas przepisy. Takie, które uznam, za godne polecenia do przygotowania wraz z dzieckiem 🙂

 

A czy wy lubicie spędzać czas z dziećmi w kuchni ?

WSPÓLNE GOTOWANIE Z DZIECKIEM, CZYLI MAŁOLAT W KUCHNI
5 (100%) 14 głos[ów]
Spodobało Ci się ? Udostępnij innym 🙂
Facebooktwittergoogle_plus