Wakacyjny reset nad polskim morzem

Hurra! Wyjeżdżamy nad morze, na nasz kolejny  (po Bukowinie Tatrzańskiej) cyfrowy reset  ! 🙂 Tym razem celem jest podroży Mielno.

Podróż

Wyruszyliśmy na noc, bo tak wygodniej. Bo dzieci będą spać. Bo mniej aut na drodze. Szybciej dojedziemy. Taaaa……

Po przejechaniu 50km utknęliśmy w wielkim korku z powodu wypadku. Gdy już udało się z niego wyjechać, wjechaliśmy w mega ulewy, które udało nam się zgubić dopiero po jakichś 3 godzinach jazdy. Gdy już zadowoleni odetchnęliśmy z ulgą, że wreszcie droga będzie spokojna, wtedy wjechaliśmy w mgły i wiatry. Do tego droga zrobiła się bardzo kręta. I tym sposobem, zamiast jechać 7 godzin, jechaliśmy ponad 9. Ale ogólnie droga minęła spokojnie 😉

W Mielnie

Mielno jako miejscowość jest ładne i zadbane, ale bardziej dostosowane do ludzi młodych. Jest dużo dyskotek, klubów i miejsc gdzie są organizowane przeróżne imprezy, głównie karaoke i tańce. Miasteczko jest dość mocno zatłoczone, a główną ulicą ciężko przejechać w tempie szybszym niż 20km/h. Żeby odpocząć w ciszy i spokoju lepiej pojechać na obrzeża Mielna, gdzie te tłumy już troszkę się rozchodzą.

Ale miasteczko przystosowane jest również dla dzieci. Jest mnóstwo atrakcji: kino 7D, zjeżdżalnie wodne, mini lunaparki i wiele innych. Długo by wymieniać. Tak więc każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Morze Bałtyckie

Pierwsze dwa dni spędziliśmy na plaży. Pogoda była słoneczna i szkoda było nie skorzystać z wylegiwania i odpoczynku na ciepłym piasku, tym bardziej, że mieliśmy świadomość pogorszenia pogody w następnych dniach. Kąpiele, budowanie zamków z piachu, opalanie, nadrabianie zaległości w czasopismach, a nad nami latające mewy i szum wiatru. Cudownie! Uwielbiam nasze polskie morze.

Dominika, jak widać, ciągle z różowymi włosami, farbowanymi tydzień wcześniej 🙂

Znajomi ludzie często mnie pytają „ale czemu nad polskie morze ? Lepiej jechać na Chorwację, tam przynajmniej pogoda pewna i woda ciepła”. Nie, nie i jeszcze raz nie. Nasze morze to jest to od czego jestem uzależniona i uwielbiam je odwiedzić przynajmniej raz w roku, pomimo kapryśnej pogody i lodowatej wody, do której nie weszłam dalej niż po kolana, ale ciiiii 🙂 W przeciwieństwie do dzieci i męża, który pływał niemal codziennie…

Jadąc nad morze usłyszeliśmy w radiu „jedzcie lody, bo dinozaury nie jadły i wyginęły”, dlatego nasze pierwsze wyjście do centrum Mielna, skierowaliśmy od razu w poszukiwaniu lodziarni. Zafascynowały nas lody tajskie. Tak specyficzny sposób ich przygotowywania, jak i smak. Chodzenie na te lody stało się naszym codziennym nawykiem. Fascynujące jest to w jaki sprytny i szybki sposób można z trzech składników przygotować pyszne lody.

W trakcie pobytu mieliśmy również okazję świętować 11-rocznicę ślubu. Z tej okazji poszliśmy na pyszną kawę do kawiarni znajdującej się przy samej plaży. Rany, kiedy to zleciało…

I tak jak zapowiadały prognozy, w kolejnych dniach nadszedł deszcz i burze. Ale nie zniechęciło nas to do dalszego korzystania z plaży.

Co prawda jeden dzień spędziliśmy na cudownym lenistwie z książką w ręku i krzyżówkami. Ale już w kolejne dni pomimo deszczu i wiatru łapaliśmy za parasole i wychodziliśmy na spacery po plaży. Widok wzburzonego Bałtyku też zapiera dech w piersi. Dzieci były zachwycone falami. Oczywiście pomimo pogody lody dalej gościły w naszym menu. Kolejne dni spędzaliśmy na graniu w ping-ponga, chodzeniu na karaoke i biesiady, czytaliśmy książki, graliśmy w gry planszowe, które zakupiliśmy na miejscu. Poszliśmy również do małego cyrku, który akurat rozłożył się na terenie naszego ośrodka w którym mieszkaliśmy.

Jeden z dni wykorzystaliśmy na wyjazd do aquaparku w Koszalinie. Świetnie się tam bawiliśmy. Minusem na pewno był przeszywający chłód przy przejściach na zjeżdżalnie, które znajdują się na dworze. Stanie w kolejce do zjazdu na „rury” również graniczyło z zamarznięciem. Dlatego polecamy wybierać cieplejsze dni na korzystanie z tego typu atrakcji 😉
Ale mamy sukces zdobyty na tym basenie. Wojtek nauczył się pływać na brzuchu!

I tym optymistycznym akcentem nasz kolejny cyfrowy reset dobiegł końca. Wypoczęci powróciliśmy do codziennych aktywności 🙂

Wakacyjny reset nad polskim morzem
5 (100%) 13 głos[ów]
Spodobało Ci się ? Udostępnij innym 🙂
Facebooktwittergoogle_plus