PARK LINOWY – CZY TYLKO DLA ODWAŻNYCH?

– Mamo ja chcę wejść na ten park linowy!

– Zwariowałaś?

– Ja chcę!

– No… Ok. (w sumie to jakieś dla niej doświadczenie i skoro chce… yhh)

I poszła do kasy z wielkim uśmiechem na twarzy. Zadowolona z tego, że zaraz będzie skakać jak małpa po drzewach. Niepojęte dla mnie… Moje serce dudniło tak mocno, że chyba wszyscy wokół je słyszeli. Byłam przerażona tą odwagą mojego dziecka. A jak spadnie? Nie no, chyba właściciele nie pozwolą na to?  Dobra, jednak wolę zapytać.  Biegnę do pana, który tam pracuje i właśnie przypina jakieś dziecko do całego tego sprzętu i pytam go – „zdarzyło się kiedykolwiek, że ktoś tu spadł?” – na co pan odpowiedział mi z wielkim uśmiechem na twarzy – „pewnie, że tak”.. Zamarłam 😉  Pan miał wielki ubaw ze mnie – zestresowanej matki. Bo oczywiście dzieci są tak pozabezpieczane, że nawet jeśli spadną to zawisną w powietrzu, a panowie instruktorzy szybko przybiegną im na pomoc.

Ale to nieważne.. bo i tak pomyślałam „muszę szybko Dominikę odciągnąć od tego pomysłu”. W tym właśnie momencie podbiegło do mnie moje dziecko i krzyczy zadowolone, że już zapłaciła i teraz będzie miała szkolenie.

Nie pozostało mi nic innego, jak zamknąć oczy i przeżyć to, bo ona chyba nie czuła żadnego zagrożenia w skakaniu po drzewach kilka metrów nad ziemią 🙂

Park linowy „AdrenaLinaPark”

To był ciepły letni dzień. Aż szkoda było go stracić na siedzenie w domu. Dlatego wsiedliśmy w auto i bez większego celu pojechaliśmy w stronę Ogrodzieńca. W drodze zdecydowaliśmy, że pojedziemy na zamek w Podzamczu i zjemy lody. I to właśnie jedząc te lody Dominika wypatrzyła park linowy AdrenaLinaPark, zlokalizowany pod samym zamkiem. Nie jest bardzo duży, ale myślę, że daje tyle samo adrenaliny, co inne tego typu atrakcje.

Są tu dwie trasy:

trasa czerwona – dla osób, które mają powyżej 140 cm wzrostu i składa się ona z 33 przeszkód o łącznej długości 400 metrów

trasa zielona – dla troszkę mniejszych ochotników, bo dla dzieci od szóstego roku życia, mających do 150 cm wzrostu. I tu trasa składa się z 10 przeszkód o łącznej długości 100 metrów.

Zanim Dominika ruszyła na podbój drzew, musiała przejść szkolenie pod bacznym okiem instruktora. Ćwiczenia, które pokazywał jej instruktor, wykonywała do momentu, aż nie robiła ich dobrze. Głównie była to nauka mocowań zabezpieczeń. Wielki plus dla parku pod kątem przygotowania dzieci, zanim jeszcze wyjdą na górę.

Potem już tylko wspinaczka… 🙂

Oczywiście Dominika – choć ledwo zmieściła się w limicie wzrostu –  ambicjonalnie wybrała trasę czerwoną, bo „zielona to dla dzieciaków..” jak to podsumowała. Jej cwaniakowanie wyszło zaraz na początku, gdy tylko wyszła na górę 😉 Było słychać jej śmiech, pełen przerażenia i jedyne co dała radę zrobić, to krzyknąć, że chyba trasa zielona byłaby na początek lepszym wyjściem. Ale dała radę! Widać było, że w kilku miejscach serce miała w gardle – bała się zwłaszcza przy pierwszych zjazdach – ale mimo to parła do przodu.

park linowy

Po zakończeniu trasy widać było, że rozpiera ją duma. Zwłaszcza, że kilkoro dzieci za nią musiało się wycofać, bo tak się bały.  Ja też wytrzymałam to nerwowo, choć wierzcie mi,  że byłam bliska zawału. Patrzenie jak twoje dziecko idzie po sznurku od drzewa do drzewa, budzi takie przerażenie, że nie da się tego opisać. Mimo moich obaw, teraz wiem, że takie doświadczenie korzystnie wpływa na dziecko. Dziecko czuje, że dało radę i jest dumne z siebie, bo osiągnęło sukces w swoim działaniu. Jest z tego powodu przepełnione energią i endorfinami. To wzmacnia w nim wiarę w swoje możliwości i podbudowuje.

A my rodzice, którzy czekamy na dole i patrzymy na to wszystko z gulą w gardle, trenujemy swoją wytrzymałość psychiczną, patrząc na to co twoje dziecko wyprawia, a jednocześnie wiedząc, że w tym zadaniu nie możemy mu pomóc. Ono musi samo sobie poradzić, a my możemy być tylko obok. To taka fajna lekcja życiowa i dla niego i dla nas rodziców. Ono dało radę i my daliśmy radę – nie wtrącaliśmy się, ale kontrolowaliśmy 🙂

Dominika w parku linowym

Park linowy jest fajnym pomysłem na spędzenie czasu wolnego, dlatego zamiast siedzieć w domu i patrzeć w telewizor sprawdź gdzie jest najbliższy od ciebie park i jedź! Nie musisz być wspinaczem, wystarczy, że chcesz się trochę zabawić. Troszkę adrenaliny jeszcze nikomu nie zaszkodziło 🙂 Chyba, że masz lęk wysokości…

To co, zdecydujesz się kiedyś? Moje dziecko przeżyło to i Ty przeżyjesz 🙂

(ps. pasuje samemu podjąć to wyzwanie skoro was namawiam 😉 )

PARK LINOWY – CZY TYLKO DLA ODWAŻNYCH?
4.8 (95.56%) 9 głos[ów]
Spodobało Ci się ? Udostępnij innym 🙂
Facebooktwittergoogle_plus